A Carol for the End of the Century

The last contemporary Polish Christmas carol is again from the Preisner collection. It’s also probably the weirdest and probably my favorite. It has a kind of… scope and sweep that I find very moving. That said, I’m not sure what else I can say about it.

The lyrics were written, rather improbably, by Jan Nowicki a famous Polish actor with something of a tough guy image. The vocal is by singer and actor Jan Wójcicki. Even more than the other songs, my mostly literal translation just gives hints at how good the original is.

Carol for the End of the Century

Two thousand times, tiny, beloved,
They’ve placed you in the manger while carols play .
Nighttime echoes carried “chosen, awaited”
The hard dawn changed the soft staw into stone.

Two thousand times you opened your heart
In inhuman amazement with nailed hands
You hung on the cross smiling through agony
Condemned to scorn, condemned to our judgement.

You were born my child, you will die my child.
You fill our hearts with hope and tears.
In Galilean Cana you turned water into wine
And people don’t believe, people mock you still.

You are born my child, you die my child.
In this year two thousand, whisper to your mother “sleep”,
We will cradle the divine bundle,
Take our hearts, hold them in your small hands.

Green plant. Golden haired child.
Barefoot on the dirt floor in the bitter cold,
Bless the children, water, grass and heather
And on the keyboard compose new songs.

We mark off thousands, well there are two
Let’s begin with newer more beautiful verses.
Can you hear it? The harmony weeps with farewell:
Two thousand…. two thousand….

You were born my child, you will die my child,
Two thousand lights go out, on this magic night.
That hides the moon and lights the sun,
And the shepherd believes that power trembles.

Kolęda na koniec wieku

Dwa tysiące razy, maleńki, kochany
Kładli Cię w stajence w kolędowy czas.
Nocne echa niosły “wybrany, czekany”
Twardy świt przemienił miękkie siano w głaz.

Dwa tysiące razy otwierałeś serce
W nieludzkim zdumieniu przygwożdżonych rąk.
Wisiałeś na krzyżu w uśmiechniętej męce,
Zdany na szyderstwo, zdany na nasz sąd.

Rodzisz się Dziecino, umierasz Dziecino,
Serca nam przepełniasz nadzieją i łzą.
W Kanie Galilejskiej zmieniasz wodę w wino,
A ludzie nie wierzą, a ludzie wciąż kpią

Rodzisz się Dzieciątko, umierasz Dzieciątko,
W ten rok dwutysięczny szepnij Matce – śnij,
Że my kolebiemy boskie zawiniątko,
Zabierz nasze serca, w małych rączkach skryj.

Roślinko zielona. Chłopcze złotowłosy,
Bosy na klepisku w tak siarczysty mróz,
Pobłogosław dzieci, wodę, trawę, wrzosy,
A na klawiaturach pieśni nowe złóż.

Przekreślmy tysiące, to cóż, że są dwa,
Zacznijmy od nowych, i piękniejszych wierszy.
Słyszysz? To harmonia pożegnaniem łka:
Dwutysięczny… Dwutysięczny…

Rodzisz się Dziecino, umierasz Dziecino,
Serca nam przepełniasz nadzieją i łzy.
W Kanie Galilejskiej zmieniasz wodę w wino,
A ludzie nie wierzą, a ludzie wciąż kpią.

Rodzisz się Dzieciątko, umierasz Dzieciątko…
Gasną dwa tysiące w tę czarowną noc,
Która chowa księżyc i zapala słonko,
A pastuszek wierzy, że truchleje moc.

Advertisements
This entry was posted in Uncategorized and tagged , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s